Zdrada

Jako dzieci, czujemy się zdradzeni nader często. Wcale nie musi to być ciężkie przekroczenie nietykalności..
Jako dzieci, czujemy się zdradzeni gdy musimy iść spać, gdy musimy się wyprowadzić z ukochanego miasta, gdy nie możemy zjeść deseru, gdy rodzice zbyt długo wracają z pracy.. również w takich niepozornych dla dorosłego chwilach, pod najtroskliwszą opieką powstają traumy i rozczarowania.
Żadne wychowanie nie uratuje dziecka przed tym i żadne nie powinno ratować..
Można jedynie jako dorosły, przyznać się do woli, wyboru tamtego strasznego dla nas przeżycia, stanąć po stronie dziecka, zwolnić rodziców z odpowiedzialności i przyjąć całą siłę, jaka wynika z asymilacji tego doświadczenia.

Mundrość starożytnia

Ilekroć zostajemy kopnięci objawieniem jakiejś najnowszej starożytnej prawdy, czujemy poryw zwu ochrony tej prawdy przed profańskim istnieniem odmiennie żyjących, co więcej, szukamy ich towarzystwa, żeby podważać ich poczucie kompetencji w tym co robią i kim są.
Do łba nam nie strzeli, że prawda mogła nas zaatakować, żeby ulec weryfikacji w naszym życiu i że to do niej powinniśmy zwrócić swoją gorliwość weryfikacji, krytycznego myślenia, testowania mocy wiary w nią, otwartości, fascynacji, praktycyzmu i wszytkiego co niesie, by w końcu stać się jej życiowo zmaterializowanym autorem, nie zaś powielaczem misjonarskim.
Bo żadna z prawd nie podejmie za nas najmniejszej decyzji. I żadna nie zwolni od jej podejmowania.
Bo konsekwencje są nasze. Nawet jeśli chowamy się za jakąś nową, czy starą starożytną mądrością.
I to dotyczy nie tylko spraw tzw “duchowych”, pole tego może być dowolne, jak wszechstronna jest nasza odpowiedzialność (nie mylić z winą i subordynacją).
Od “prawidłowych” metod wychowania dzieci, po “prawidłowe” sposoby podejmowania decyzji społecznych, finansowych, tzw “moralnych”.
Zatem, jeśli świeżbi Cię, by pouczać i “leczyć” każdego, kto znajdzie się w Twoim otoczeniu – słabe są jeszcze Twoje korzenie we własnej prawdzie.