Jako dziecko mam niespożytą, wspaniałą mądrość, której wartości zupełnie nie rozumiem, zastępując ją lojalną wiarą w to, czego uczą mnie dorośli.
Wiedza dorosłych jest wynikiem ich doświadczenia, cierpień, osobistych wyparć, oraz sprawdzonych rozwiązań. Oraz tego, co uratowali z mądrości dziecka, która cieszy się tym, co jest teraz i zapomina to, co niepotrzebne.
Z wiekiem dostrzegam jak cennym nauczycielem jest dziecko.
I cały proces przygotowania go do dorosłości opieram na uzmysłowieniu mu, jak jest mądre już dziś.
Jak jest sprawcze.
To, czy dziecko będzie szczęśliwsze, nadal zależy głównie od niego. Moja rodzicielska wiara podszeptuje mi, że z wiarą w jego samego, będzie to o wiele prostsze. Doświadczenie cierpliwie to potwierdza w sposób eliminujący konieczność pamiętania wykonanych kroków, gdyż odkryta świadomość nie potrzebuje już archiwum.
Wówczas też szybciej niż u mnie, u owego dziecka pojawia się szczęście oparte nie na wymuszeniu oczekiwanych warunków życia – taka bowiem postawa pochodzi z lojalności wobec wymagań dorosłych – a jest ono oparte na elastyczności używania tego, co możliwe i dostępne dziś i uczenia się jak to lubić.
Jak siebie w tym lubić.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s