Wzorce lojalnościowe zapuszczają we mnie korzenie i rozrastają się tym silniej, im silniej miotam się w buncie, inwestując tony wysiłku, by nie przypominać swoich rodziców, nauczycieli, pierwszych pracodawców..
Jeśli walczę z własnymi popędami, próbując poddać się kształtowaniu lojalności, dzieje się to samo.
Owoc tego procesu objawia się, kiedy nie mam już sił na czynienie się innym, niż moi wychowawcy (niezależnie od tego czy wychowujący mnie porządkiem i rygorem, nadmiarem uwagi i poczuciem winy, czy alkoholizmem i nieobecnością).
Owoc ten wzrasta w aurze zmęczenia, nierzadko więc pojawia się w jesieni, lub babim lecie życia.
To niezwykle cenna okazja, by ten proces zauważyć i wykorzystać.
Nie da się go bowiem usunąć, wyskrobać, wypalić, ani rozpuścić.
Podobne próby wzmacniają tylko jego istnienie.
Akceptacja tego, że stałem się podobny swoim wychowawcom, otwiera mnie na coś kompletnie nieoczekiwanego:
Na pierwszą od tych wszystkich lat, nieudawaną przygodę miłości do własnego istnienia. Na własną sprawczość.

2 thoughts on “Gorzki owoc lojalności. Słodka pestka sprawczości.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s