Liczenie na oliwę, że wypłynie

Jeśli wierzę w karmę..
Czerpanie satysfakcji z cierpliwego doczekania, gdy karma wykona swą robotę wobec tych, co moim zdaniem zasłużyli..
Nie różni się w zasadzie od zemsty, poza tym, że jest w tchórzliwszej formie, przebrana w togę sędziego – obserwatora, jaśnie-oświeconego pobielanym miłosierdziem na pokaz..
Zemsty, która jak wiadomo, zamyka krąg karmicznego recyklingu współzależności..
No chyba, żem czegoś nie doczytał.
Wtedy moja wiara w karmę przypomina wiarę krzyżowca i muslima, że Gott mit Uns

Moja wina

Kultywowanie poczucia winy jest nierozerwalnie związane z odsuniętym z pola wzroku kultywowaniem myśli o zemście i obwinianiu innych.
I vice – versa.
Granica wytrzymałości jednego bieguna tej chuśtawki pcha mnie na przeciwległy.
Bez wybaczenia sobie nie ma przebaczenia innym.
Bez zrozumienia potrzeby zemsty, a więc wypalenia się jej w tym zrozumieniu, trudno odpuścić sobie i pozwolić obie na komfort po prostu bycia.
Bez dziwnych pomysłów takich jak grzech, odkupienie, odrzucenie, czy spisek przeciw mnie.